Artvolversztuka współczesna on-line


Zuza Krajewska

Oskar, z serii Imago
2016

  • fotografiatusz pigmentowy na papierze bawełniano-barytowym
    ed. 5
  • 47 × 36 cm

Zaloguj się aby zobaczyć cenę
albo zapytaj nas przez e-mail

Zaloguj się
  • Średni Format
  • praca sygnowana
  • praca z certyfikatem

Tytuł projektu zaczerpnięty został z języka biologii, a dokładnie z entomologii. Owady w stadium imago – koniki polne, chrząszcze, muchy wyglądają jak dorosłe osobniki, są tylko mniejsze. Wszystkie ich organy, łącznie z płciowymi, są już w pełni ukształtowane, ale nie ze wszystkich funkcji swojego ciała młode owady korzystają. Chitynowe pancerzyki osłaniające ich ciała są jeszcze miękkie i elastyczne, twardnieją dopiero z czasem. Zmięte początkowo skrzydełka nabierają kształtu i zaczynają być w pełni sprawne. Imago nie są więc już larwami ani poczwarkami, nie przechodzą już kolejnych przeobrażeń. Nie są równocześnie dorosłymi osobnikami w pełnym tego słowa znaczeniu. Ta metafora zdaje się idealnie pasować do sportretowanych przez Krajewską wychowanków domu poprawczego w Studzieńcu. To nastolatkowie, którzy trafili tam za eksperymenty z dorosłością i nieprzestrzeganie norm społecznych. Jeden kogoś pobił, inny od małego kradł, jeszcze inny ma na koncie gwałt. Gdyby byli pełnoletni, trafiliby za to do więzienia. Poprawczak ma ich przywrócić społeczeństwu, nauczyć jak funkcjonować między ludźmi. Kiedy jako 18-latkowie opuszczą zakład nikt nie da im już taryfy ulgowej; będą musieli poradzić sobie bez pomocy wychowawców, zajęć terapeutycznych, narzuconych im ograniczeń. Pozornie biologicznie dojrzali, nie są jeszcze w pełni psychicznie ukształtowani, nie umieją odnaleźć się w społeczeństwie. Ich dojrzałość, tak fizyczna jak psychiczna, jest pokraczna, karykaturalna. Bohaterowie „Imago” są zawieszeni gdzieś między dzieciństwem a dorosłością. Patrzące na nas ze zdjęć postaci z jednej strony wydają się dziecinne, nieporadne, niewinne, z drugiej zaś są uderzająco dorosłe i jakby doświadczone przez życie. Ich ciała to wciąż ciała dzieci; chude szyje, nieowłosione torsy w nieco za dużych ubraniach. Na pozbawionych zarostu twarzach raz pojawia się szelmowski uśmieszek klasowego rozrabiaki, innym razem grymas zaciętych ust pokazuje bezwzględną zawziętość. Oczy chłopaka na jednym zdjęciu błyszczą entuzjazmem i życiowym optymizmem, z innego patrzy na nas nastolatek o spojrzeniu człowieka, który „wszystko już w widział”. I jeszcze ta unifikacja; wszyscy mają krótko obcięte włosy, noszą podobne ubrania, jakby pozbywając się indywidualnych atrybutów próbowali stać się częścią grupy.


„Weszłam w ten projekt, bo wyrzuca mnie na ciekawy styk wielu kwestii: bezwzględność, przekraczanie granic, kara, ale też dziecięca wrażliwość i potrzeba miłości, akceptacji. Takie połączenie interesuje mnie zawsze, gdy robię swoje projekty. Przychodzisz, nie robiąc żadnego castingu, i dostajesz to, co dostajesz, sytuacje są nie do zaplanowania, zmieniają się błyskawicznie. Trzeba tylko je zauważyć, szybko reagować, dostosować się do nich.”

Inne prace z tej serii